2015/05/08

Chcesz, by cię czytali? Pisz o modzie

Jesteś wrażliwy? Piszesz o modzie? Jesteś kulturalny? Nie czytaj tego tekstu.

Z moich obserwacji wynika, że w tych czasach prym wiodą blogi pustych panienek ze wzrokiem tęskniącym za rozumem lub wytapetowanym, nietkniętym myślą czerepem, które mówią ci, że dziś masz włożyć siateczkową, walącą w gały bluzkę i szpilki LaBUTYna, składające się tylko z podeszwy. Tytuł, jedno zdanie opisu i cała masa zdjęć. Nikomu nie podoba się styl, nikogo na niego nie stać, laska której solarium wypaliło mózg... Ale tysiące lajków ma? Ma. Setki komentarzy są? Są. Do tego jakieś imprezy sponsorowane w Dubaju z masłem czekoladowym w tle? A jakże! I co? Co ty osiągnąłeś? Prowadzisz profesjonalny blog dla webmasterów, którego kody ta laska uzna za jakieś znaczki. Albo jakieś robótki ręczne na drutach, czy coś z działu "zrób to sam". Cóż to jest warte, skoro ta panienka sweter to dostanie od sponsora, a wazon kupi sobie i o dziwo nie z butelki.

Powiedz mi, co czujesz kiedy czytasz (a raczej oglądasz, bo pustaki pisać nie potrafią) blogi prowadzone przez córkę polityka, celebryty, czy księdza? Wszystko po znajomościach, opłacone, dogadane, odpicowane na bum cyk cyk. A ty tymi rękoma ryjesz w klawiaturę niczym rolnik w twardą ziemię, która plonu nie wydaje. Chodź twój mózg pracuje na najwyższych obrotach, jesteś pomysłowy, kreatywny, elastyczny i robiący pod siebie, bo boisz się odejść od kompa, by nie wypaść z wyścigu szczurów. Walczysz o każdego czytelnika, a może masz ich wszystkich w dupie? Wychodzisz z założenia, że masz przydatne treści i jak ktoś będzie ich potrzebował, to zajrzy?

Nie wiem jaki jesteś, ale wiem jaka jestem ja. Marzę o popularności (czytaj. przydatności) mojego bloga, jednak nie za cenę wpadnięcia w wir szołbiznesu, który ściąga wszystko na dno. Lubię pomagać, lecz nie na pokaz. Nie żądam zapłaty. Pomyślałby kto - Matka Teresa naszych czasów, jednak by się pomylił. Potrafię odpłacić pięknym za nadobne. Czy kiedyś stanę się sławna? Nie. Jeśli tak, to mój blog może być bardziej rozpoznawalny, ale nie ja - ta anonimowa kobieta, dla której dobra doczesne nie są ponad te niedoczesne. Nie zarabiam na reklamach, nie chodzę na ścianki, nie mówię ci co masz zrobić, a jedynie co możesz.

Podziwiam królów blogosfery, jednocześnie nie chcąc zająć ich miejsca z obawy, że stracę anonimowość, pokorę, i niepewność siebie. Zacznę jeździć Ferrari i kąpać się w winie. Ćpać, obnażać się i chałturzyć na imprezach pseudo-charytatywnych. Kocham pisać, kocham doskonalić swoją wiedzę i umiejętności, ale Boże broń mnie przed takim końcem - bo cóż jest dalej? Fotograf robi zdjęcia, grafik je obrabia, ghost writer pisze - a sam zainteresowany jeździ i rozbija samochody. Czyż nie bardziej dumą napawa cię zrobienie kreski w html-u samodzielnie, niż wgranie gotowego szablonu? Jest piękny, profesjonalny, czujesz euforię... Po czym to wszystko trafia szlag! To nie jest to...

Szukasz sprawiedliwości? Wierzysz, że ciężką pracą odniesiesz sukces? Niekoniecznie. W kraju i czasach, kiedy rządzą znajomości, pieniądze i zapłata w naturze, będzie to praktycznie nieosiągalne. Na którymś szczeblu "kariery" będziesz musiał "coś dać", by wskoczyć na kolejny szczebel, a pozostawi to w tobie posmak goryczy. Chyba, że nie masz aż tak wygórowanych ambicji i twój blog może znajdować się na milionowej pozycji, tuż za Kominkiem i ci to wystarczy. Oby tak było.

Nie wierzysz mi? Nie udowadniaj w komentarzu, że się mylę, bo mylisz się ty - i niebawem się o tym przekonasz.

Usprawiedliwienie: Jeśli uraziłam twoje uczucia, wybacz mi najmocniej. Nie każdy modowy blog jest "pusty". Nie opuszczaj mnie. Nie dasz się przekonać? Idź do diabła!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Komentarze zawierające SPAM zostaną usunięte.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.